Informacje dla pracowników dostępne po zalogowaniu

Nie pamiętasz hasła?

Zmarli

Labuda Gerard (1916–2010)

 

Gerard Labuda

1916–2010

Gerard Labuda był synem ziemi kaszubskiej i zawsze się do tego poczuwał. Urodził się w Nowej Hucie koło Kartuz 28 XII 1916 r. (tym samym roku przyszedł na świat Aleksander Gieysztor, z którym Gerard Labuda potem serdecznie się przyjaźnił). Od wczesnej młodości okazywał żywe zainteresowania historią, rozwijane na skromną zrazu skalę w ubogim, ale światłym, domu rodzinnym, szkole powszechnej w Luzinie i gimnazjum w Wejherowie (gdzie w czasie lekcji czytał ponoć pod ławką rozprawy Maxa Perlbacha). Po maturze Gerard Labuda udał się na studia do Poznania (1936). Trafił tam w odpowiadającą mu doskonale atmosferę intelektualną. Młody i prężny ośrodek historyczny w narodowo-nastrojonym Poznaniu zajmował się intensywnie badaniami nad początkami Polski i dawną Słowiańszczyzną, dając odpór tendencyjnym tezom nauki niemieckiej i rozwijając własną „myśl zachodnią”. Decydujący wpływ wywierał Kazimierz Tymieniecki, obok niego wymienić trzeba też jego ucznia, Leona Koczego, wybitnego specjalistę od spraw bałtyckich. To jego Labuda uważał potem za swego bezpośredniego mistrza. W ciągu kilku lat zdołał odbyć kurs studiów, opublikować kilka obszernych prac (pierwszą już na I roku!), wyjechać na zagraniczne stypendium i przygotować rozprawę doktorską. Wszystko przerwała wojna. Gerard Labuda spędził ją w Chrobrzu, gdzie pracował jako archiwista i księgowy, poznał żonę Albertę Wielopolską i przygotował obszerną edycję dokumentów z tamtejszego archiwum (nigdy nie wydaną). Doktorat obronił na konspiracyjnym Uniwersytecie Ziem Zachodnich (obrona odbyła się w wiejskiej chacie gdzieś pod Kielcami). Zaraz po wojnie wrócił do Poznania i energicznie zaangażował się w odbudowę tamtejszego Uniwersytetu, na którym objął katedrę Historii Słowiańszczyzny, po szybkim uzyskaniu habilitacji na podstawie przygotowywanych w czasie wojny Studiów nad początkami państwa polskiego. Było to wybitne dzieło, oparte na drobiazgowej analizie źródeł i budujące obraz najstarszych dziejów Polski początków, utrwalony do dziś w społecznej świadomości.

Obraz ten utrwalał i rozwijał w późniejszych pracach o Mieszku I, Mieszku II, św. Wojciechu, św. Stanisławie (aż po pośmiertnie opublikowaną syntezę Pierwsze wieki monarchii piastowskiej), obejmując swymi krytycznymi studiami niemal wszystkie istotne epizody z dziejów z X, XI i XII, a w mniejszym stopniu także XIII i XIV w. Badania nad początkami Polski wmontowane były w studia nad całą Słowiańszczyzną (zwłaszcza Zachodnią), w toku których zwracał szczególniejszą uwagę na źródła skandynawskie i anglosaskie. Prawdziwym opus magnum był Słownik starożytności słowiańskich (1961–1996), którego Gerard Labuda był inicjatorem, redaktorem i jednym z najaktywniejszych autorów. Zajmowanie się dawną Słowiańszczyzną wymagało też wnikliwego studiowania spraw niemieckich, w duchu tradycji poznańskiej szkoły historycznej. Labuda poświęcił im wiele prac, na czele z monografią Polska granica zachodnia (1970), powstałą na wyraźne zamówienie polityczne w dobie normalizacji stosunków na linii PRL–RFN, ale odpowiadającą też najgłębszych przekonaniom autora. W zainteresowaniach tych mieściły się studia nad dziejami rodzimego Pomorza, które Gerard Labuda traktował nader szeroko, lansując koncept „Wielkiego Pomorza”, sięgającego od ujścia Odry po dolny Niemen. Idea nie ostała się w nauce, ale pozwalała traktować w integralnym związku problematykę pomorską oraz pruską i krzyżacką. Gerard Labuda stworzył (jako inicjator, redaktor i autor) fundamentalną Historię Pomorza (wraz z Prusami), redagował Dzieje Szczecina, dał (wraz z Marianem Biskupem) syntezę dziejów Zakonu Krzyżackiego, własne syntezy historii Kaszubów, a nawet dzieje swej własnej „małej ojczyzny” (Dzieje wsi Luzino, 1995). Podsumowaniem badań nad historią polityczną była też redakcja syntetycznej Historii dyplomacji polskiej (od 1982), powstającej pod patronatem MSZ. Choć Gerard Labuda budował z rozmachem wielkie syntezy, jego ulubioną formą wypowiedzi pozostawały wszakże zawsze analityczne studia nad konkretnymi przekazami źródłowymi. Stał się na gruncie polskim (obok Aleksandra Gieysztora i Brygidy Kürbis) pionierem i propagatorem nowoczesnego źródłoznawstwa. Poświęcił mnóstwo studiów dziejopisarstwu, zwłaszcza annalistyce oraz zaginionej kronice dominikańskiej (którą starał się wypreparować z tekstu Długosza, co okazało się zresztą pomysłem chybionym), oraz wielu dokumentom. Przygotowywał też (choć nieliczne) edycje źródłowe. Trwałym pomnikiem było powołane w 1957 r. pod egidą Instytutu historii PAN czasopismo „Studia Źródłoznawcze”. Nieobce była też Gerardowi Labudzie refleksja nad istotą czy klasyfikacją źródeł, zajmował się metodologią, teorią historii, historią historiografii. Wymienione kręgi zainteresowań trudno ściśle rozgraniczać, przeważnie bowiem krzyżowały się ze sobą i przenikały. Do wielu spraw autor wracał wielokrotnie, przywiązany był bowiem do swych ustaleń i w razie potrzeby nieustępliwie polemizował z oponentami. Był wreszcie niestrudzonym recenzentem, rocznie pisząc przeważnie po kilkadziesiąt recenzji, które nie były zresztą niemal nigdy zdawkowe.

Był jednak nie tylko gabinetowym badaczem, ale nadzwyczaj sprawnym i energicznym organizatorem: odbudowywał i rozbudowywał Uniwersytet Poznański (od 1955 r. Uniwersytet im. Adama Mickiewicza), na którym został następnie rektorem (1962–1965), tworzył w Poznaniu Instytut Zachodni (dyrektor 1958–1961), był jednym z organizatorów Instytutu Historii PAN (gdzie zbudował Zakład Historii Pomorza i przez lata nim kierował) oraz poznańskich placówek PAN (prezes Oddziału 1972–1980). Był członkiem PAN (korespondent 1964, rzeczywisty 1969, wiceprezes 1984–1989), potem (po 1989 r.) odbudowywał Polską Akademię Umiejętności (której członkiem zdążył zostać w 1951 r.), pozostawał też aktywnym członkiem Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk (prezes 1972–1975). Był jednym z głównych twórców wspomnianych Słownika starożytności słowiańskich i „Studiów Źródłoznawczych”, a do tego wieloletnim redaktorem „Roczników Historycznych” w Poznaniu. Był wreszcie wychowawcą i mistrzem kolejnych pokoleń mediewistów (i nie tylko) w Poznaniu, na których odciskał niewątpliwe swe piętno, tworząc prawdziwą szkołę historyczną. Cieszył się autorytetem jednego z najwybitniejszych polskich uczonych, nadawano mu doktoraty honoris causa, dedykowano księgi pamiątkowe, podziw budził jako niezwykle płodny i czynny do ostatnich chwil życia autor (bibliografia sięga 2000 pozycji i jest trudna do dokładnego podsumowania w liczbach) – a do tego pozostawał wspaniałym, uroczym i skromnym Człowiekiem.

Zmarł 1 X 2010 r., w dniu inauguracji nowego roku akademickiego na UAM. Zdążył jeszcze, mimo choroby, usprawiedliwić swą nieobecność na uroczystościach. Pośmiertnie odznaczony został Orderem Orła Białego. Spoczął na wiejskim cmentarzu w swym ukochanym Luzinie.

Tomasz Jurek

 

Pierwszą próbę podsumowania przynosi książka: Naukowe dzieło Profesora Gerarda Labudy, red. J. Dobosz, Poznań 2006 (gdzie też bibliografia publikacji doprowadzona do 2006 r.). Życiorys i charakterystykę dorobku zawierają też liczne wspomnienia pośmiertne, z których wymienić należy: J. Strzelczyk, Gerard Labuda 1916–2016, „Roczniki Historyczne” 76, 2010, s. 9–26 (tu uzupełnienia i kontynuacja bibliografii); T. Jasiński, Gerard Labuda (28 XII 1916 – 1 X 2010), „Kwartalnik Historyczny” 118, 2011, nr 2, s. 373–382; T. Jasiński, Życie i dzieło Profesora Gerarda Labudy, „Studia Źródłoznawcze” 48, 2011, s. 1–5.